Zapowiedź na "święta"31 sierpnia 2010
Miło nam poinformować, że w listopadzie premierę będzie miała książka Witolda Jabłońskiego, Kochanek Czerwonej Gwiazdy. Gejowska powieść kryminalno-romantyczna, która napisana została na początku lat 90-tych, a dopiero teraz ujrzy światło dzienne.
Ilustracje do książki, w tym okładkę przygotuje młody artysta (tak przynajmniej go Paweł Leszkowicz nazywa), Mariusz "Izanagi" Kostrzewski, którego prace możecie odnaleźć w albumie Art Pride. Polska sztuka gejowska.
Przed zapowiedzią23 sierpnia 2010
Dzisiaj trochę historycznego wprowadzenia. W 1988 roku wyszła nakładem Wydawnictwa Łódzkiego książka Witolda Jabłońskiego Gorące uczynki.
Książka niejako zapoczątkowała cały nurt literatury gejowskiej, który pojawił się na początku lat 90-tych, po niej ukazały się książki Gorgola, Krzeszowca czy Romanowicza. Tak pisał o niej na łamach Repliki Krzysiek Tomasik: Pisząc pierwszą książkę, Jabłoński świetnie zdawał sobie sprawę z własnego homoseksualizmu, chciał sportretować ten rodzaj miłości, a jednocześnie opisać dobrze mu znane środowisko artystyczne. W efekcie „Gorące uczynki“ były swego czasu czymś niezwykłym, ta opowieść o emocjonalnej szarpaninie między trójką bohaterów: Irysem, Dawidem i Ireną była pierwszą polską powieścią, w której właściwie wszyscy bohaterowie to bi- lub homoseksualiści, są też wątki lesbijskie. Pisana w latach 1986-87, ukazała się w 1988 roku. Schyłkowy PRL nie był jeszcze gotowy na tematykę gejowsko-lesbijską, ale Jabłoński nie ukrywa, że miał nadzieję na wywołanie małego skandalu, opisane historie oparł częściowo na swoich perypetiach – on także miał żonę, dobrze znał opisane tam problemy. Jak dziś przyznaje, był to swoisty coming out, ale nie bał się ewentualnych skutków publikacji. Bohaterowie „Gorących uczynków“ mają swoje pierwowzory, także dlatego nie wybrał realistycznego stylu, lepsza była forma pastiszowa. Książka rozeszła się błyskawicznie, cały 10-tysięczny nakład został wyprzedany na pniu, choć niewielki był odzew w mediach (...). Odzew w mediach był faktycznie mały, ukazały się trzy recenzje: Tadeusza Olszewskiego (Eros niespętany [w:] "Życie Literackie", 1988, nr 48 s. 10):
Maciej Świerkocki napisał recenzję dla "Odłosów" (Awantury i wybryki [w:] "Odgłosy", 1988, nr 42, s. 8):
"Lampa" o "ART PRIDE"1 sierpnia 2010
Kolejna recenzja ART PRIDE. Tym razem Andrzej Pałys pisze w "Lampie":
Za podjęcie tematu należy się Pawłowi Leszkowiczowi uznanie, bowiem przyczynia się do rozszerzenia debaty artystycznej w Polsce. Na uwagę zwraca poziom edytorski książki, której układ jest atrakcyjny, małe ilustracje odnoszą się bezpośrednio do tekstu, a świetnie wykonanych, dużych reprodukcji mamy około 150. (...) Niestety Leszkowicz zaprezentował w swojej książce zbyt wiele plastycznego ekwiwalentu radosnej twórczości nadwiślańskiej Shazzy (...). Gorzko-słodka ta recenzja ;)

LGBTeka o "HomoWarszawie"30 lipca 2010
Organizatorzy dają nam znaki, że czas już rozpocząć wyprawę. Dodam jeszcze tylko kilka słów na temat samej książki: po za czterema proponowanymi trasami odnajdziecie w niej także w appendixie informacje na temat innych punktów, które są zbyt oddalone od wyznaczonych przez autorów ścieżek spacerowych, a których nie sposób ominąć; listę z adresami WWW warszawskich klubów, kawiarenek i organizacji sprzyjających osobom LGBT oraz fragmenty prywatnych zapisków Ygi Kostrzewy. To książka, którą każdy gej i każda lesbijka powinni mieć w swojej biblioteczce. A teraz, drodzy Państwo, spójrzmy na dworzec kolejowy Ochota, niegdyś miejsce urzędowania babci klozetowej Józi, „która dla znajomych trzymała najlepsze kabiny”, by zaraz ruszyć w stronę hotelu Sobieski, którego miniemy z lewej strony, napotykając ulicę Tarczyńską, gdzie w latach 1955-58 odbywały się występy Teatru na Tarczyńskiej, tworzonego przez Białoszewskiego przy współudziale przyjaciół… Komu w drogę, temu czas!
Pełna treść tej oryginalnej recenzji na świetny blogu o "naszych" książkach.
Komksomania - "Heteryk pośród ciot"30 lipca 2010
Styl jakim posługuje się König w zasadzie pozostaje bez zmian. Jego kreska wciąż jest lekka, karykaturalna, nieco chaotyczna, ale na tyle precyzyjna, by nie mylić bohaterów i rozpoznawać ich dzięki kilku charakterystycznym szczegółom. Königowi udaje się coś niezwykle trudnego - swoje postacie karykaturuje, ale nie jest wobec nich okrutny, nadaje im wygląd niekształtnych kartofli, nie zapominając jednocześnie o tym, że muszą wzbudzać w czytelniku sympatię. Lawiruje na wąskiej granicy pomiędzy okrucieństwem i sympatią, i udaje mu się jej nie przekroczyć.
Komiksy Ralfa Königa to przede wszystkim naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne dzieła. Dowcipne, mądre, szczere i przewrotne. Ale to także doskonały przykład na to, jak bardzo duszą nas stereotypy. Jak ograniczeni potrafimy być w postrzeganiu nie tylko innych, ale i samych siebie, własnej seksualności. „Mężczyzna przedmiot pożądania” opowiada ciekawą historię obyczajową. A jednocześnie otwiera czytelnikowi oczy. Pokazuje jak bardzo się mylił.














