Od tłumaczy


(fragment Od tłumaczy)

W pierwszym rozdziale spotykamy się też z opisem przeciwieństw, jakie zachodziły między Alison a ojcem. I tutaj po raz pierwszy dotknęliśmy problemu braku w polskim języku słów określających homoseksualistów w sposób nie wulgarny, a literacki. W przypadku słowa „butch” o pomoc poprosiliśmy osoby najbardziej nim zainteresowane, czyli lesbijki, a dokładniej – forumowiczki ze strony Kobiety-kobietom.com. Za wszystkie propozycje i uwagi jesteśmy wdzięczni, ale od razu musimy zastrzec, że opinia, by nie tłumaczyć tego słowa (ew. utworzyć formę „bucz”), jest dla nas niezrozumiała. Tworzenie wspólnej tożsamości ludzi o orientacji homoseksualnej wiąże się też z konstruowaniem języka i dobrze by było, gdybyśmy potrafili wypracować nasze słowa, a nie zapożyczać istniejące już formy. To, co przeczytaliśmy, ograniczało się niestety do różnych wersji „babochłopa”, co potwierdziło nasze podejrzenia, że oprócz „lesby” nie ma w języku polskim ciekawego,  nieobscenicznego słowa na męską lesbijkę. Konotacją słowa „butch” nie jest wyłącznie orientacja miłosna podmiotu, ale również pewne cechy psychofizyczne, takie jak męski wygląd i zachowanie; ponadto słowo to ma swoją rację bytu zarówno jako rzeczownik, jak i przymiotnik, a „babochłop” czy „kobieton” (piękna propozycja pochodząca z Pragmatystów Witkacego) są tylko rzeczownikami. Nie wspominając już o tym, że „butch” było też używane w odniesieniu do homoseksualnych mężczyzn. Geja można określić mianem „cioty”, „pedała”, „pederasty”, ale wszystkie te słowa – może z wyjątkiem wymarłego już „inwertyty” – są uważane zarówno przez większość gejów, jak i osoby heteroseksualne za obraźliwe i wulgarne. Dlatego nasze propozycje nie zamykają dyskusji, ale chciałyby być przyczynkiem do jej powstania. W naszym języku określenia osób homoseksualnych to nadal słowa „represyjne”, stwarzające rzeczywistość bez tolerancji, agresywną i stygmatyzującą. Myślimy – za Judith Butler - że warto przełamywać tabu językowe, zaakceptować istniejące formy i  subwersywnie je przedefiniować, by znalazły one sobie nowe miejsce w naszych słownikach. 

Równie kłopotliwa sytuacja wystąpiła, gdy bohaterka masturbując się, używa słowa „wanking”. Bo czy kobiety „trzepią”, „walą”? Tutaj musieliśmy posłużyć się własną intuicją.

Na zakończenie utyskiwań na polski język warto wspomnieć o słowie „queer”, którego definicję słownikową stworzyliśmy w rozdziale trzecim. „Queer”, to w znaczeniu słownikowym: dziwak, dziwny, dziwaczny, podejrzany, śmieszny. Określenie to używane jest we współczesnej angielszczyźnie jako obraźliwe wyzwisko wobec osób homoseksualnych płci obojga (stąd nieprzekładalność: polskie „pedał”  czy „ciota” dotyczy mężczyzn). Dr Tomasz Basiuk proponuje tłumaczenie: „odmieniec” jako oddające intencje terminu i nawiązujące do staropolszczyzny. Współcześnie słowo to zostało przejęte przez cultural studies na określenie badań nad kulturową sytuacją osób nieheteroseksualnych - „queer studies”, co można przetłumaczyć jako „studia nad dziwacznością/odmiennością”. W Polsce przyjęło się jednak używanie angielskiego „queer” bez przekładu (podobnie jak „gender”). Na potrzeby komiksu postanowiliśmy jednak podjąć się stworzenia nieistniejącej definicji i włączenia tego słowa do wyimaginowanego słownika – mamy nadzieję, że podołaliśmy zadaniu.