Przed zapowiedzią

23 sierpień 2010

Dzisiaj trochę historycznego wprowadzenia. W 1988 roku wyszła nakładem Wydawnictwa Łódzkiego książka Witolda Jabłońskiego Gorące uczynki.

Książka niejako zapoczątkowała cały nurt literatury gejowskiej, który pojawił się na początku lat 90-tych, po niej ukazały się książki Gorgola, Krzeszowca czy Romanowicza. Tak pisał o niej na łamach Repliki Krzysiek Tomasik: Pisząc pierwszą książkę, Jabłoński świetnie zdawał sobie sprawę z własnego homoseksualizmu, chciał sportretować ten rodzaj miłości, a jednocześnie opisać dobrze mu znane środowisko artystyczne. W efekcie „Gorące uczynki“ były swego czasu czymś niezwykłym, ta opowieść o emocjonalnej szarpaninie między trójką bohaterów: Irysem, Dawidem i Ireną była pierwszą polską powieścią, w której właściwie wszyscy bohaterowie to bi- lub homoseksualiści, są też wątki lesbijskie. Pisana w latach 1986-87, ukazała się w 1988 roku. Schyłkowy PRL nie był jeszcze gotowy na tematykę gejowsko-lesbijską, ale Jabłoński nie ukrywa, że miał nadzieję na wywołanie małego skandalu, opisane historie oparł częściowo na swoich perypetiach – on także miał żonę, dobrze znał opisane tam problemy. Jak dziś przyznaje, był to swoisty coming out, ale nie bał się ewentualnych skutków publikacji. Bohaterowie „Gorących uczynków“ mają swoje pierwowzory, także dlatego nie wybrał realistycznego stylu, lepsza była forma pastiszowa. Książka rozeszła się błyskawicznie, cały 10-tysięczny nakład został wyprzedany na pniu, choć niewielki był odzew w mediach (...). Odzew w mediach był faktycznie mały, ukazały się trzy recenzje: Tadeusza Olszewskiego (Eros niespętany [w:] "Życie Literackie", 1988, nr 48 s. 10):

Maciej Świerkocki napisał recenzję dla "Odłosów" (Awantury i wybryki [w:] "Odgłosy", 1988, nr 42, s. 8):

 
 
 
 
 
Ostatnią recenzją, bardzo negatywną był tekst Jacka Falkowskiego ("Historia chłopca imieniem Dawid" [w:]"Krzywe Koło Literatury", nr IV, s. 9):
 
 
 
 
A już w 1990 roku w "Odgłosach" ukazał się wywiad z Jabłońskim, który przeprowadził Bohdan Gadomski (Wyjście z ukrycia [w:] "Odgłosy" 1990, nr 20, s. 9):
 
 
 
 
 
 
 
 
Książki takie jak Gorące uczynki miały zaskakujące jak na dzisiejsze warunki nakłady (ta wyszła w 10 tysięcznym nakładzie) i ponoć szły jak świeże bułeczki. Nie tak dawno wyszła jedna z zapomnianych książek z tamtych czasów, czyli Zatoka ostów, Oczywiście nie piszemy o tym ze względu tylko na poznawanie historii i wagę tej książki, ale i własny interes :)